w

Krwawy finał awantury na Mazowszu. Jedna Ukrainka zmarła, druga w ciężkim stanie trafiła do szpitala. „To była po prostu RZEŹ”

Tragedia w Nacpolsku, fot. Facebook @Mazowiecka Policja
Tragedia w Nacpolsku, fot. Facebook @Mazowiecka Policja

W piątek 3 czerwca w godzinach popołudniowych w jednym z mieszkań we wsi Nacpolsk w województwie mazowieckim doszło do krwawej jatki. Jedna Ukrainka zmarła na miejscu, druga trafiła do szpitala. Świadkowie ujawnili przerażające szczegóły.

Mieszkańcy Nacpolska są przerażeni tym, co wydarzyło się tuż za ich płotem. W mieszkaniu, które zajmowały Ukrainki z dziećmi, doszło do krwawej rzezi, w wyniku której jedna z nich poniosła śmierć na miejscu, a druga została przetransportowana śmigłowcem do szpitala. Zaraz po tym wyszło na jaw, że zostały zaatakowane nożem przez dwóch cudzoziemców, którzy zbiegli z miejsca zdarzenia. Dzięki szybkiej interwencji policji udało się ich zatrzymać.

Krwawa rzeź na Mazowszu

To był z pozoru spokojny dzień, który nagle przerwało pojawienie się dwóch tajemniczych obcokrajowców. Mężczyźni pytali okoliczną ludność o to, gdzie mieszkają kobiety, a gdy udali się pod wskazany adres, ciszę zmącił przeraźliwy krzyk kobiet. Jedna z nich zaczęła wydzierać się przez okno Uciekajcie, bo to jest mafia!. Ktoś dostrzegł, że jeden z nich trzyma w dłoni ogromny nóż, a chwilę po tym zapadła niepokojąca cisza.

Do płońskiej komendy zgłoszenie wpłynęło o godz. 13.15. Dwie kobiety zostały zaatakowane nożem. Skierowani na miejsce funkcjonariusze wspólnie z ratownikami medycznymi udzielili pomocy rannym. Jedna z pokrzywdzonych zabrana została pogotowiem lotniczym do szpitala i walczy tam o życie, druga pomimo akcji reanimacyjnej zmarła — mówiła Kinga Drężek- Zmysłowska, rzeczniczka prasowa komendy powiatowej policji w Płońsku.

Napastnicy zbiegli z miejsca zdarzenia, jednak dzięki obławie, funkcjonariusze ujęli ich kilka kilometrów dalej. Auto, którym się przemieszczali, wpadło do rowu, a oni podjęli próbę pieszej ucieczki. Po zaledwie kilku godzinach od zdarzenia zostali przetransportowani na komisariat policji.

Okoliczna ludność wyznała, że zaatakowane Ukrainki wynajmowały w Nacpolsku mieszkanie od zaledwie trzech tygodni. Ta, która w wyniku odniesionych obrażeń zmarła na miejscu, miała 28 lat i osierociła 12-letnią córkę. Dziewczynka przebywała w tym czasie w szkole. Druga ma dwoje dzieci, jedno w wieku 5 miesięcy, a drugie ma 2,5 roku. One przyglądały się temu, co działo się w ich domu. Choć oprawcy je oszczędzili, służby postanowiły zabrać je do szpitala, by tam przeprowadzić niezbędne badania.

Faktowi udało się skontaktować z sąsiadką kobiet, która była przerażona tym, co zastała na miejscu.

Jak wróciłam do domu, to już na podwórku było pełno policji, a obok lądował helikopter. Na klatce schodowej, na podłodze i ścianach było pełno krwi, aż serce stawało. To była po prostu rzeź. Jeszcze nie widziałam czegoś takiego. Jedną z kobiet reanimowali sąsiedzi, ale zmarła — relacjonowała Faktowi wstrząśnięta Danuta Jagiełło, sąsiadka zaatakowanych kobiet.

Śledczy starają się ustalić, co skłoniło napastników do popełnienia tak brutalnego przestępstwa.

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

Napisane przez Magda Kwiatkowska

Fotograf amator, wielka fanka kryminałów i literatury fantasy. Niespełniona pisarka, która od najmłodszych lat marzy o tym, by wydać własną książkę. Bez opamiętania śledzę to, co obecnie dzieje się w świecie show-biznesu, by odsłaniać przed wami kolejne sekrety gwiazd.

Chcesz zadać mi jakieś pytanie? Wyślij e-mail na adres magda@chaosmedia.pl

Pułkownik Marek Gładysz, fot. Facebook @AeroklubCzestochowski, screenshot YouTube/ FAKTpl1

Tragiczny finał niespodzianki na Dzień Matki. Płk Gładysz i jego mama zginęli na miejscu. „Z maszyny nic nie zostało”

Kobiety z Indii ryzykują życiem, by zdobyć wodę - fot. screenshot Twitter @ANI_MP_CG_RJ

[WIDEO] Sytuacja w Indiach stała się dramatyczna! Kobiety ryzykują życiem, by zdobyć wodę