w

DramatDramat SuperSuper

Brat porwanej 14-latki z Poznania przerwał milczenie. To on jako pierwszy dotarł do szpitala. „Widok okropny”

Zdjęcie poglądowe - fot. Pixabay @Counselling
Zdjęcie poglądowe - fot. Pixabay @Counselling

14-letnia Kasia z Poznania kilka dni temu przeżyła prawdziwe piekło. W biały dzień została porwana przez matkę koleżanki i grupę nastolatków. Teraz jej brat przerwał milczenie i opowiedział, jaki widok zastał w szpitalu. Jaką dziewczynką była przed tym zdarzeniem?

Wszystkie dzieci z utęsknieniem odliczają dni do wakacji, by cieszyć się beztroskim czasem. Niestety Kasia nie miała okazji nacieszyć się wolnym, ponieważ 22 lipca o godzinie 15.30 została porwana przez matkę swojej koleżanki. W aucie oprócz 39-letniej Pauliny K. znajdował się 17-letni Alan O. oraz grupa nastolatków, w tym Laura, córka kierującej autem. Najbardziej przerażający jest fakt, że w pojeździe znajdowała się także jej 7-letnia siostra, która najprawdopodobniej przyglądała się wszystkiemu.

Zwyrodnialcy zgotowali 14-latce piekło na ziemi. Mł. insp. Andrzej Borowiak w rozmowie z Faktem zdradził, że w chwili odnalezienia, była w opłakanym stanie.

Miała ogoloną część głowy, zgolone brwi, była częściowo rozebrana i miała być zmuszana do innych czynności seksualnych — cytował dziennik.

Z biegiem czasu wyszło na jaw, że była przypalana papierosami, a także została zgwałcona. Wcześniej przeciągnięto ją także po polnej drodze. Wszystko dlatego, że spaliła Laurze grzałkę w e-papierosie.

To był rzekomy dług za elektronicznego papierosa, chodziło o 20 złotych. Córka podejrzanej domagała się zwrotu tych pieniędzy. Ponadto 39-latka stwierdziła, że chciała „ukarać” pokrzywdzoną, bo ta wcześniej miała ją wulgarnie nazwać — powiedział prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Brat poszkodowanej dziewczynki postanowił przerwać milczenie. To on, jako pierwszy dotarł do szpitala.

Brat porwanej 14-latki z Poznania opowiedział, co zobaczył w szpitalu

Policja na początku twierdziła, że nie ma powodów do niepokoju i dziewczynka z pewnością wkrótce, najpóźniej wieczorem, wróci do domu. W końcu sama skontaktowała się z matką, która razem z przypadkowym świadkiem czekała na jakiekolwiek informacje na posterunku policji.

Krzyknęła (mama Kasi — przyp. red.): „Dzwoni!” . Policjant włączył telefon na głośnomówiący i to był chyba najgorszy moment — cytuje Wyborcza.

Wtedy roztrzęsiona Kasia powiedziała, że padła ofiarą brutalnego przestępstwa. W krótkim czasie została przetransportowana do szpitala, gdzie jako pierwszy pojawił się jej 23-letni brat. Mężczyzna w rozmowie z Gazetą Wyborczą wyznał, że był przerażony, gdy zobaczył, w jakim stanie jest dziewczynka.

Byłem pierwszy w szpitalu. Widok okropny. Siostra była ubłocona, brudna. Miała wygolone brwi i włosy. Widać było, że w niektórych miejscach przypalano ją papierosami. Trzęsła się i płakała. Przeżyła piekło — relacjonował Gazecie Wyborczej.

Mateusz spotkał się z dziennikarzami w kancelarii adwokatki Karoliny Borowieckiej, która nadzoruje tę sprawę. Kobieta poinformowała, że to on zajmuje się matką i córką, które są w złym stanie, na silnych lekach.

Mimo że Kasia przeżyła prawdziwe piekło, postanowiła, że nie chce zeznawać w obecności rodziny. Sama porozmawiała z policjantami prowadzącymi śledztwo, co było dla niej ogromnym przeżyciem.

Zaprowadzono ją do osobnego pokoju. Chyba dobrze to zniosła. Gdy wróciła, przez chwilę płakała, ale nie dlatego, że w trakcie przesłuchania ktoś ją źle potraktował, ale dlatego, że musiała wracać do tamtych wydarzeń — dodał.

Brat nastolatki wyznał, że przed porwaniem była normalną dziewczyną, która kochała zwierzęta, a na jej twarzy malował się uśmiech. Bardzo lubiła sport.

Przed porwaniem była raczej spokojną dziewczyną. Uśmiechnięta, wesoła. Spędzała dużo czasu ze znajomymi. Trenowała siatkówkę. Ma królika, którym się zajmowała. W ogóle lubi zwierzęta. Często przyjeżdżała do mnie i wychodziła na spacer z psem. We wrześniu miała pójść do ósmej klasy — dodał w rozmowie z gazetą.

Podkreślił również, że Kasia przyjaźniła się z 13-letnią Laurą, która także była obecna w samochodzie. Tamtego pamiętnego dnia, miały porozmawiać o grzałce, jednak sytuacja potoczyła się inaczej.

Siostra opowiadała, że w dniu porwania pisała z Laurą na Messengerze. Umówiły się przed Biedronką, by wyjaśnić sprawę tej grzałki. Pani Paulina podjechała samochodem i kazała siostrze wsiadać do środka. Groziła, że jeśli nie wsiądzie, to zrobi jej krzywdę. Siostra wsiadła pod przymusem — wyjaśnił.

Czytaj także: Matka torturowanej 14-latki z Poznania zabrała głos: „Moja córka ich znała”. Znany kryminolog ostro podsumował Paulinę K.

Mateusz podkreślił, że wraz z matką i siostrą liczą na surową karę, dla osób odpowiedzialnych za porwanie. Nigdy nie wybaczą im tego, co zrobili.

To, co się zdarzyło, jest takie abstrakcyjne. Takie rzeczy dzieją się w telewizji. Oczekujemy jak najwyższej kary, bo takie zachowanie zasługuje na potępienie. Będziemy o to walczyć. Nigdy nie będzie mowy o przebaczeniu — skwitował ostro.

Kasi oraz jej bliskim życzymy dużo sił w tym trudnym czasie.

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

GIPHY App Key not set. Please check settings

Napisane przez Magda Kwiatkowska

Fotograf amator, wielka fanka kryminałów i literatury fantasy. Niespełniona pisarka, która od najmłodszych lat marzy o tym, by wydać własną książkę. Bez opamiętania śledzę to, co obecnie dzieje się w świecie show-biznesu, by odsłaniać przed wami kolejne sekrety gwiazd.

Dziadek zatrzymał rosyjską kolumnę w Buczy. Niezwykła historia została ujawniona [VIDEO]

Daniel Martniuk, Zenek Martyniuk, fot. Instagram --, AKPA/Piętka Mieszko

Zenek Martyniuk odciął syna od pieniędzy? Nie chce już finansować jego zachcianek! „Wesele? Już bym nie zrobił”. Dlaczego?