w ,

Autor “Dziewczyn z Dubaju” nie hamuje się w wypowiedzi o filmie: “Komercja zabiła fakty”

fot. Instagram / Polsat News screenshot

Piotr Krysiak, autor reportażu “Dziewczyny z Dubaju”, na którego podstawie powstał jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich lat, podzielił się swoimi odczuciami w recenzji dla Onetu.

“Dziewczyny z Dubaju” jest opartą na reportażu Piotra Krysiaka opowieścią o kobietach, które miały świadczyć usługi seksualne arabskim szejkom. O filmie było głośno już od paru lat, a dodatkowego rozgłosu i kontrowersji dodały nieporozumienia związane z Dodą i Emilem Stępniem (Zobacz: Dodzie grozi 5 lat więzienia).

W swojej recenzji autor zaatakował sposób przedstawienia wykorzystywanych przez szejków dziewczyn oraz odklejenie filmu od rzeczywistości. Zdaniem twórcy słynnego reportażu, film nie przedstawia, jak w rzeczywistości żyło się tytułowym “dziewczynom z Dubaju”. Krysiak uważa, że budzące kontrowersje dzieło tak właściwie zachęca młode dziewczyny do prostytucji – w końcu dostają pełno pieniędzy, żyją w luksusie, a wszyscy klienci Emi są zadbani i przystojni. Autor przypomina, że w większości byli to otyli i śmierdzący faceci z wąsem, a dziewczyny często nie miały wyboru co do powrotu.

Piotr Krysiak zachwala jednak marketing, sceny erotyczne oraz rolę Katarzyny Figury. Autor uważa, że film jest lekki i przyjemny, lecz nie dowiemy się z niego prawdy o “Dziewczynach z Dubaju”.

Poniżej znajdują się wybrane fragmenty recenzji:

“Nie wiedziałem nawet, że tak trudno jest napisać recenzję filmu, który powstał na podstawie własnej książki. Z premedytacją piszę na podstawie, gdyż producenci tego filmu zaklinają rzeczywistość, tłumacząc, że jedynie inspirowali się wydarzeniami, które w niej opisałem. Ten spór przyjdzie jednak rozstrzygnąć wkrótce — sądowi” – powiedział Krysiak dla Onet.pl

– “Myślałem, że zobaczę targane rozterkami i zmagające się ze znalezieniem pieniędzy na drogą i ratującą życie operację kogoś bliskiego piękne dziewczyny, dla których jedynym i już ostatnim wyjściem było handlowanie swoim ciałem. Że robiły to z obrzydzeniem, ale w imię ważnego interesu. Tak zachęcali nas do obejrzenia filmu — choćby w zwiastunie — jego producenci.”

Byłbym nieuczciwy, mówiąc, że film jest zły. […] Film ogląda się lekko i przyjemnie, choć zdecydowanie jego druga połowa gubi tempo i zaczyna się ślimaczyć. […] Nie da się nie zauważyć i trudno byłoby nie pochwalić filmu za sceny seksu, w które widać, że włożono sporo pracy, treningów i wyczucia. Wyglądają bardzo wiarygodnie i estetycznie. Sprawiają wrażenie dopracowanych w każdym szczególe.

[…] Nie doczekałem się jednak obnażenia hipokryzji gwiazd show-biznesu, o której tyle przez dwa lata opowiadali twórcy obrazu. Nie zobaczyłem tych obłudnych aktorów, polityków, piosenkarek i modelek, które lawinowo miały pozywać producentów za ujawnienie ich danych. Nie doczekałem się tych nazwisk, które miałem przegapić w swoim śledztwie.

– “Obawiam się tylko, że jeśli ten film będą oglądać 16-, 18-letnie dziewczyny, to pierwsze, co zrobią po seansie, to rzucą się do internetu albo na Instagram i zaczną szukać telefonu do współczesnej Emi. I to jest największy problem tego dzieła. Zasadnicza rozbieżność między filmem a książką, między prawdą a fałszem, co w ostateczności doprowadza mnie do wniosku, że komercja zabiła fakty. A to właśnie fakty porażały w tzw. aferze dubajskiej. W filmie dostajemy ich polukrowaną kiczem wersję.”

Co sądzicie o wypowiedzi autora? Czy zgadzacie się z jego odczuciami?

Cała recenzja jest dostępna na Onet Kultura.

Źródło: Onet Kultura ;

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

GIPHY App Key not set. Please check settings

Co myślisz?

Napisane przez Maciej

Wojciech Mann ostro komentuje koncert “Murem za polskim mundurem”. Wbija też szpilę Edycie Górniak

Kinga Rusin pozuje na Malediwach. Gwiazda zachwyca wyrzeźbionym ciałem w bikini!