w

Monika Kuszyńska została żoną kolegi z zespołu. O mały włos, a do ślubu by nie doszło. „Widziałam w nim fajnego kolegę i tyle”

Monika Kuszyńska - fot. Screenshot Instagram @monika_kuszynska_official
Monika Kuszyńska - fot. Screenshot Instagram @monika_kuszynska_official

Monika Kuszyńska (43 l.) i Jakub Raczyński (43 l.) już od ponad 13 lat stanowią zgodne i szczęśliwe małżeństwo. Niewiele osób wie, ale o mały włos mogli się nie spotkać. Para znała się jeszcze przed wypadkiem artystki, bowiem Jakub był saksofonistą zespołu Varius Manx. Jak wyglądała ich droga do miłości?

Monika Kuszyńska to polska piosenkarka pochodząca z Łodzi, która swoją karierę muzyczną zaczynała w dziecięcym zespole Uśmiech pana Karola. W późniejszych latach udzielała się także w chórze i teatrze. Na swojej drodze artystycznej spotkała wielu producentów i muzyków, z którymi tworzyła mniejsze projekty, ale dopiero dołączenie do zespołu Roberta Jansona zagwarantowało jej rozgłos. Razem z Varius Manx wydała trzy płyty, które promowały takie utwory jak Maj, Moje Eldorado czy Sonny. Niestety tragiczny w stukach wypadek samochodowy, którego Monika była uczestniczką, spowodował, że do dzisiaj porusza się na wózku inwalidzkim. W wywiadach często mówi, że ten felerny dzień zapamięta do końca życia:

Wiatr i deszcz uderzały w boku samochodu, bujając nim jak łajbą. (…) Nie ujechaliśmy daleko. Rozpędzony na wąskiej, śliskiej drodze jeep rozbił się zaraz za Miliczem. Cisza. Brzęcząca w uszach cisza. I przeszywający ból – tak opisała moment kraksy w swojej autobiografii pt. Drugie życie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Monika Kuszynska (@monika_kuszynska_official)

Monika przeżyła wypadek, ale traumatyczne przeżycia oraz konieczność długiej rehabilitacji zmusiły ja do zawieszenia kariery. W 2009 roku, po trzech latach nieobecności na rynku muzycznym znów zawitała do studia i wydała swoją solową płytę zatytułowaną Pasja miłości. Dopiero rok później w ramach Europejskiego Festiwalu Filmowego Integracja Ty i Ja zorganizowanego w Koszalinie odważyła się zagrać pierwszy koncert po tragedii, jaka ją spotkała.

Początki relacji Kuszyńskiej i Raczyńskiego. „Zaiskrzyło dopiero po wypadku”

Parę połączyła przede wszystkim pasja do muzyki, ale i trudne doświadczenia. Grali razem w zespole, świetnie się dogadywali, jednak na początku żadna ze stron nie myślała o związku:

Czy kiedykolwiek pomyślałam, że może połączyć nas coś więcej? Nawet nie przeszło mi to przez myśl. Wtedy w ogóle nie zwracałaś na mnie uwagi. Wolałaś „starszych panów” – żartował Jakub.

Monika z początku traktowała przyszłego męża jak przyjaciela. Zauważała jego talent, widziała w nim bratnią duszę, lecz nie partnera na lata:

Ja zawsze widziałam w nim świetnego muzyka, saksofonistę, fajnego, wesołego kolegę… i tyle – podsumowała.

Ich drogi wkrótce się rozeszły. Rok przed tragedią, muzyk opuścił szeregi zespołu. Jeszcze wtedy nie przypuszczał, że będzie im dane się spotkać, ale w innych okolicznościach. Muzyk wciąż żałuje, że przez jego nieśmiałość stracili z Moniką kilka lat wspólnego szczęścia, ale nie był wtedy gotowy na poważny związek:

Zawsze mi się podobała, ale to jest oczywiste, bo to piękna kobieta. Natomiast miłość to był pewien proces, który trwał – twierdził.

Po wypadku Jakub probował skontaktować się z Moniką, jego rodzice związani byli z branżą medyczną. Wspólnie chcieli pomóc wokalistce, ulżyć jej w cierpieniu. Jednak jakimś dziwnym zrządzeniem losu para nie mogła się ze sobą skontaktować:

Niestety, wtedy nie udało się Kubie dotrzeć do mnie. Mój telefon był wyłączony, a menedżerka zespołu najwyraźniej uznała, że to nic ważnego – wspomina Kuszyńska.

Monika Kuszyńska – fot. Screenshot Instagram @monika_kuszynska_official

Na szczęście Raczyński nie dawał za wygraną i po jakimś czasie odważył się ponownie zadzwonić do Moniki. Tym razem udało mu się z nią skontaktować:

Rozmowa była bardzo miła. W pewnym momencie zapytał nieśmiało, czy może mnie odwiedzić – jasne – odpowiedziałam – wspominała wokalistka.

Pod pretekstem pomocy, muzyk przyjechał do domu Kuszyńskiej. Był to dzień urodzin piosenkarki. Stanął w drzwiach z bukietem tulipanów. Rozmawiali ze sobą, wspominali, śmiali się. Coś zaiskrzyło:

Dobrze nam się rozmawiało. Nie zauważyliśmy, jak minęło kilka godzin. Zbliżał się wieczór, zaproponowałam więc, by został na noc – relacjonuje artystka.

 

Wkrótce, po kilku kolejnych spotkaniach, zupełnie niespodziewanie – zakochali się w sobie. Zaczęli ze sobą spędzać coraz więcej czasu. Monika wspomina, że dzięki mężowi odzyskała pewność siebie i poczuła się kobieco:

Kuba jest bardzo ważną postacią w moim życiu, ale historia, która nas łączy jest niesłychanie intymna i nie lubimy o tym mówić innym. To on stworzył mi muzyczne poczucie bezpieczeństwa. A jednocześnie jego obecność jest też dla mnie ogromnie ważna z punktu widzenia osoby, która po wypadku całkowicie utraciła swoją kobiecość. To właśnie dzięki Kubie odzyskałam ją na nowo – przyznała w jednym z wywiadów.

 

Po trzech latach para zaręczyła się i wkrótce wzięła ślub. Doczekała się dwójki dzieci.

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

Napisane przez Bartek

Dorota Szelągowska

Dorota Szelągowska miała trudne dzieciństwo. Ojczym lubiący zaglądać do kieliszka zamienił jej życie w piekło. „Był zdolny do różnych rzeczy”

Natalia Oreiro - fot. Screenshot Youtube, Instagram@zbuntowanyanio6311 @nataliaoreirosoy @facundoaranatagle @victoriaonetto

Gwiazdy „Zbuntowanego Anioła” niegdyś święciły triumfy. Czym obecnie się zajmują oraz jak wyglądają serialowi Milagros, Ivo i Motylek?