w

Na oczach dzieci brutalnie skatował niewinnego mężczyznę, a potem próbował je wywieźć. Dostał wyrok jak za pobicie. „Tańczył z radości”

Dostał wyrok jak za pobicie - fot. Śląska.Policja
Dostał wyrok jak za pobicie - fot. Śląska.Policja

Pani Kamila przeżywała u boku męża prawdziwy horror. W końcu, po wielu latach udręki, związała się z innym mężczyzną, jednak ich szczęście nie trwało długo. Dawid S. z bratem na oczach dzieci skatowali niewinnego człowieka. Wyrok sądu wprawia w zaskoczenie.

Dawid S. to recydywista, który sporą część swojego życia spędził za kratami. Na swoim koncie ma wyroki za pobicia, bójki, groźby karalne i jazdę na podwójnym gazie. Z takiego środowiska się wywodził i nie zamierzał tego zmieniać.

Nie ma drugiej takiej rodziny patologicznej, która tak by się zachowywała. To się tam ciągnie od pokoleń, ojciec też nie miał dobrej opinii. Jak na zabawy chodził, to był postrach. Te geny chyba przejęli ci synowie — mówił Uwadze! TVN jeden z sąsiadów.

Kolejny mieszkaniec dodał, że siał postrach w okolicy.

Tu ich wszyscy znają, to bandziory. Wszyscy musieli ich omijać, ludzie się ich bali.

Mężczyzna nie tylko nie miał szacunku do innych, ale i do swojej żony. Przez 14 lat małżeństwa zamieniał jej życie w piekło. Bił, gnębił i poniżał. Ograniczał ją do tego stopnia, że nie mogła kontaktować się z rodziną.

Praktycznie zawsze pod wpływem alkoholu był agresywny. Awantury były o wszystko. Była taka sytuacja, że skontaktowałam się z mamą i zrobiłam to po kryjomu, kiedy Dawid był w pracy. Jego siostry zobaczyły mnie albo wracającą mamę i powiedziały mu o tym, kiedy wrócił z pracy. Awantura była straszna. Pamiętam, że związał mi ręce sznurkiem i prowadzał mnie po podwórku jak na smyczy za karę — powiedziała Uwadze! TVN pani Kamila.

Gdy po raz kolejny poszedł do więzienia, odetchnęła z ulgą. Nie spodziewała się, że Dawid S. w najmniej oczekiwanym momencie zgotuje jej piekło na ziemi.

Wyszedł na przepustkę i skatował z bratem niewinnego człowieka

8 czerwca 2020 roku spełnił się najczarniejszy scenariusz pani Kamili. Jej mąż opuścił więzienie w Kluczborku, ponieważ udało mu się załatwić półroczną przerwę w odbywaniu kary. Od razu wrócił do domu, w którym powitała go przerażona żona.

Byłam pewna, że on nie wyjdzie. Kiedy otworzyły się drzwi i go zobaczyłam, to wiedziałam, że będzie źle — wyznała reporterom.

Potrzebował dwóch dni, by zemścić się na mężczyźnie, z którym próbowała ułożyć sobie życie. Wpadł do mieszkania z bratem i na oczach dzieci cięli jej partnera nożem.

Wbił mu nóż w płuco, a później roztrzaskał mu butelkę na głowie. Jeden go trzymał, drugi go ciął. Jak się przewrócił, to go kopali, katowali. Był cały pocięty, usta nawet miał pocięte, miał siniaki pod oczami, całe plecy miał pocięte. Cały był we krwi — relacjonowała kobieta.

Gdy poznała partnera, dotarło do niej, że może żyć bez ciągłego strachu. Niestety wszystko się zmieniło, gdy do jej męża dotarła informacja, że musi poddać się dwóm zabiegom chirurgicznym. Wykorzystał okazję do tego, by wyjść na wolność, co tłumaczył tym, że chce zaopiekować się dziećmi pod nieobecność żony. Pani Kamila robiła co w swojej mocy, by tak się nie stało.

Bałam się tego, że wyjdzie. Pojechałam do sądu, o czym nie wiedział ani on, ani jego rodzina. Poprosiłam sędziego, żeby go nie wypuszczali. Podkreśliłam, że dam sobie radę, jak go nie wypuszczą. Przecież daję sobie radę na co dzień. Po tej prośbie nie dostał zgody na przerwę — mówiła Uwadze! TVN.

Sąd Apelacyjny w Katowicach podtrzymał decyzję częstochowskiego sądu, przez co mężczyzna wpadł w furię. Został za to ukarany i trafił do surowszego zakładu karnego. Tam raz jeszcze złożył wniosek, który uznał sąd w Opolu.

Ta decyzja, jak każda inna decyzja sądu, jest obarczona pewnym ryzykiem. Sąd oceniając ten materiał, który zgromadził, uznał, że obaw nie ma. Sąd nie dysponował aktami, nawet nie ma wiedzy, że taka sprawa w przeszłości była. Bazował na wywiadzie kuratora, który przeprowadził rozmowę z panią Kamilą. Nawet jeśli pani Kamila sobie wcześniej radziła, to z jej oświadczenia z maja 2020 roku wynika, że nie jest w stanie sobie poradzić aktualnie i w przyszłości bez pomocy męża — tłumaczył Daniel Kliś z Sądu Okręgowego w Opolu.

Dlaczego więc nie powiedziała kuratorowi wprost, że mąż był katem i się go boi?

W wywiadzie kuratorskim nie dałam ani bardzo dobrej, ani bardzo złej opinii, bo wiedziałam, że on tę opinię będzie czytał. Byłam pewna, że on nie wyjdzie, że w ogóle nie ma takiej możliwości. To dla mnie nie do pojęcia, że stało się inaczej — powiedziała.

Potrzebował dwóch dni, by wyrównać porachunki. Na oczach dzieci skatował obecnego partnera ich matki, po czym pijany wsadził je do auta i próbował wywieźć. Daleko nie uciekł, ponieważ spowodował wypadek. Maluchy bardzo to przeżyły.

Z Oliwką było ciężko. Chodziła, sprawdzała drzwi i okna, czy są zamknięte, żeby nikt ich znowu nie zabrał. Miała koszmary, śniło jej się, że Dawid przyszedł i coś nam zrobił albo, że jego brat przyszedł z nożem na plac zabaw.

Prokuratura postawiła Dawidowi S. i jego bratu zarzut usiłowania zabójstwa, wnioskując o karę 25 lat pozbawienia wolności. Sąd miał jednak inne zdanie i uznał, że było to pobicie, wymierzając mężowi pani Kamili karę 6 lat pozbawienia wolności, a szwagrowi 4.

Sąd uznał, że oskarżeni działali z zamiarem uszkodzenia ciała pokrzywdzonego, a nie zabójstwa. Sąd uznał, że taka kara jest właściwa i taką karę wymierzył — wyjaśnił Dominik Bogacz z Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Kobieta wyjaśniła, że mąż nie posiadał się z radości, gdy usłyszał wyrok. Pod salą sądową zaczął tańczyć i jej grozić.

Dostał 6 lat. To jest śmieszna kara. Wychodząc z sali rozpraw, tańczył z radości. Powiedział mi: „Jak wyjdę, to was wszystkich za…ę”. To są jego słowa — powiedziała reporterom Uwagi! TVN.

Prokuratura złożyła odwołanie, a sprawa po raz kolejny ma zostać rozpatrzona w lipcu. Miejmy nadzieję, że tym razem sąd spojrzy na to z trochę innej perspektywy.

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

GIPHY App Key not set. Please check settings

Napisane przez Magda Kwiatkowska

Muniek Staszczyk chwali się… religijnym psem. Na dowód pokazał zdjęcie

Maryla Rodowicz, fot. AKPA/Podlewski

Maryla Rodowicz nie może normalnie funkcjonować przez uciążliwy ból. Szukając ukojenia, wzięła naraz kilka silnych leków…