w

Stanisław Tym ostatni rok życia spędził w szpitalu. Sąsiadka ujawnia, jaki był prywatnie i za czym tęsknił najbardziej. „Umieram bez moich Zakątów”

Stanisław Tym - fot. YouTube Telewizja WP
Stanisław Tym - fot. YouTube Telewizja WP

6 grudnia w wieku 87 lat zmarł Stanisław Tym. Z racji tego, że już kilka lat temu ograniczył aktywność zawodową, niewiele wiedziano o tym, jak toczyło się jego życia. Dopiero po śmierci gwiazdora wyszło na jaw, że od ponad roku przebywał w szpitalu. Tak wspominają go sąsiedzi.

Stanisław Tym nie żyje. Przykre wieści jako pierwszy przekazał tygodnik Polityka, z którym związany był przez wiele lat. Ceniony satyryk, aktor, reżyser i pisarz odszedł w wieku 87 lat. Informacja ta wstrząsnęła opinią publiczną.

Z ogromnym żalem informujemy o śmierci Stanisława Tyma, wielkiej postaci polskiej kultury i mediów. Przez dekady meblował nam zbiorową wyobraźnię i kształtował poczucie humoru.

Gwiazdor zawsze stronił od medialnego szumu, a o swoim życiu opowiadał niezwykle niechętnie. Dzięki temu, że bardzo chronił swoją prywatność, udało mu się na długie lata ukryć przed fanami, że zmagał się z nowotworem, problemami psychicznymi czy też, że rozstał się z żoną i ułożył sobie życie z inną kobietą. Oprócz niej, szczególne miejsce w jego sercu zajmowała pewna niewielka wieś na Suwalszczyźnie, za którą tęsknił każdego dnia.

Jak wyglądały ostatnie chwile życia Stanisława Tyma?

Dopiero po śmierci Tyma Super Expressowi udało dowiedzieć się, że od ponad roku przebywał w szpitalu. Borykał się z licznymi problemami zdrowotnymi, przez co wymagał stałej opieki lekarskiej. Nie to jednak zajmowało jego głowę. Każdego dnia myślał o swoim ukochanym domu, położonym w niewielkiej wsi Zakąty na Suwalszczyźnie. To tam uwił przytulne gniazdko, które stało się także schronieniem dla porzuconych i niechcianych psów. Codziennie dzwonił do gosposi i przypominał, by pogłaskała pupili. Sąsiedzi opłakują jego nagłe odejście, a gosposia, która opiekowała się dobytkiem pod jego nieobecność, z trudem panowała nad emocjami, wspominając Stanisława.

Tego za uchem, tego poklepać, a tego pod brodą. W ostatnim czasie Staszek nie pojawiał się już w Zakątach. Przez ostatnie dwa, może trzy lata, był bardzo schorowany i przywiązany do Warszawy i szpitali. Ale nigdy, przenigdy nie skarżył się ani o nie opowiadał o chorobach. To był taki prawdziwy mężczyzna. Wrażliwy, ale twardy! Często dzwonił do nas, i chciał wiedzieć, co tu się dzieje. „Umieram bez moich Zakątów” – powiedział kiedyś – wspominała w rozmowie z Super Expressem jedna z sąsiadek.

Kobieta wyjawiła, że aktor miał bardzo dobre serce i nie przechodził obojętnie obok cierpienia czworonogów. Mimo podeszłego wieku czerpał z dobrodziejstw okolicy.

Bardzo tęsknił do swojego domu, do swojego biurka, do sąsiadów i oczywiście do swoich psów.A jak on te psy kochał! On miał tam cały psi przytułek. I to nie takich rasowych, jak ludzie z Warszawy, że takie niby rasowe, piękne. Nie! On takie kundle pokaleczone, wyrzutki zbierał, i dawał im dom. Panie, a późną jesienią, to on potrafił pobiec do jeziora, wykąpać się w takiej lodowatej wodzie. Tak wtedy prychał, że aż u nas w domu było słychać. A wie Pan, jak szedł i zobaczył żabę na drodze, to ją potrafił gołą ręką przenieść i mówił, że jeszcze ją ktoś przejedzie. Taki to był człowiek. A teraz już go nie ma. Smutno.

Prywatnie Tym był bardzo dobrym i uczynnym człowiekiem. Chętnie pomagał sąsiadom, którzy nazywają go prywatnym aniołem.

Stasiek to był nasz prywatny anioł! Zawsze pomocny, zawsze serdeczny. Taki z sercem na dłoni. Jak przechodził obok, to zawsze miał czas pogadać. I to nie tak, na odczepnego, ale zawsze o wszystko wypytał, interesował się, sam opowiadał. Czasem postaliśmy tak, przez płot. Bywało, że Stasiek tak serdecznie, na dzień dobry, tak dubeltowo, wycałował mnie w policzki. Mój śp. mąż Jarek […] się nie gniewał. Bo to był Stasiek, i wiadomo było, że on taki jest serdeczny. Mój Jarek pół roku temu też odszedł, świeć Panie nad jego duszą… A Stanisław, sam już był bardzo schorowany, z Warszawy, jak się dowiedział, to zadzwonił, popłakał ze mną, i przysłał pieniądze, jak się wieś na msze zrzuciła. Taki to był człowiek — kontynuowała.

Okazuje się, że aktor nie bał się też fizycznej pomocy. Gdy trzeba było, zakasywał rękawy i pracował w polu razem z sąsiadami.

Wpadał czasem po sąsiedzku. Często pomagał. Bywało, że cały dzień z nami w polu snopki zbierał. A potem jedliśmy razem obiad. Na imieniny i urodziny zapraszaliśmy się. Zawsze coś się zjadło, wypiło, pośpiewało… – dodała sąsiadka gwiazdora, pociągając przy tym nosem.

Spodziewalibyście się tego?

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

Napisane przez Magda Kwiatkowska

Fotograf amator, wielka fanka kryminałów i literatury fantasy. Niespełniona pisarka, która od najmłodszych lat marzy o tym, by wydać własną książkę. Bez opamiętania śledzę to, co obecnie dzieje się w świecie show-biznesu, by odsłaniać przed wami kolejne sekrety gwiazd.

Chcesz zadać mi jakieś pytanie? Wyślij e-mail na adres magda@chaosmedia.pl

Tomasz Jakubiak - fot. Instagram @tomasz_jakubiak,DDTVN

Tomasz Jakubiak przekazał nowe informacje na temat stanu zdrowia. „Nie jest lekko. Noce są ciężkie, ale nie to jest najgorsze”

Gdzie na Boże Narodzenie 2024 - fot. Canva

Gdzie na Boże Narodzenie 2024? 10 magicznych miejsc, które musisz poznać!