w

Seminarium duchowne zostanie zlikwidowane. Od dwóch lat nie zgłosił się żaden kandydat

Seminarium w Bydgoszczy zostanie zamknięte - fot. Pexels @cottonbro
Seminarium w Bydgoszczy zostanie zamknięte - fot. Pexels @cottonbro

Seminarium w Bydgoszczy lata świetności ma już za sobą. Obecnie korytarze świecą pustkami i mimo organizowanych naborów, od dwóch lat brakuje chętnych.

Tak naprawdę już od kilku lat seminaria w Polsce biją na alarm, ponieważ gwałtownie spada zainteresowanie kształceniem w tym kierunku. Mówi się, że ogromny wpływ na to może mieć laicyzacja społeczeństwa, a także fakt, iż coraz więcej ludzi wątpi w Boga, co bardzo odbija się na młodych ludziach.

Jeśli w Europie mówimy o ogromnym spadku powołań, to jest to z jednej strony konsekwencja laicyzacji, ale też coraz głośniej trzeba mówić o eksperymentalnej inżynierii ludzkiej, o posthumanizmie, który ma problem z Bożą wizją człowieka i świata. Ludzie ogólnie tracą wiarę, a młodzi w szczególności są poddani wielkiej próbie — powiedział w rozmowie z PAP ks. Piotr Kot, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych w Polsce.

W związku z tym podjęto decyzję o zamknięciu jednej z placówek.

Seminarium w Bydgoszczy zostanie zamknięte

Nauka w seminarium nie tylko nie jest łatwa, ale i wymaga od adeptów wielu poświęceń. Podstawa programowa jest na tyle rozbudowana, że często brakuje im czasu na życie prywatne, co może dać negatywne skutki w przyszłości.

Jest to o tyle ważne, że w czasie sześciu lat seminarium alumni podejmują studia, a to angażuje ich na tyle mocno, że niektóre sprawy osobiste, istotne z punktu widzenia późniejszego życia, mogą nie zmieścić się w programie wychowawczym. Albo brakuje na nie czasu, albo wskutek intensywnego trybu życia w dużej wspólnocie w ogóle się nie ujawniają — tłumaczył ks. Kot.

W Seminarium w Bydgoszczy na wszystkich latach kształciło się zaledwie pięciu kleryków. To skłoniło władze placówki do jej zamknięcia. Niestety, ale w ciągu ostatnich dwóch lat, mimo prowadzonych naborów, nie zgłosił się nikt nowy. Sytuacja jest na tyle trudna, że od 2004 roku kształciło się tam zaledwie 180 kleryków, z czego tylko 79 przyjęło święcenia.

 Seminarium Duchowne Diecezji Bydgoskiej zostaje przeniesione do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Synergia poszczególnych seminariów już afiliowanych do Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu da możliwość lepszego kontaktu studentów z profesorami, którzy w większości dojeżdżali do Bydgoszczy i kontaktu z rówieśnikami, którzy podjęli decyzję wstąpienia do seminarium. Klerycy z Bydgoszczy po święceniach prezbiteratu wrócą do diecezji bydgoskiej, aby tu realizować swoje powołanie — wyjaśnił ks. Marcin Jiers, rzecznik diecezji bydgoskiej.

Budynki zostaną zaadaptowane na Centrum Edukacyjno-Formacyjne im. bpa Michała Kozala. Działalność będzie opierała się na niesieniu pomocy młodzieży oraz rodzinom z problemami, a także osobom uzależnionym.

Biskup bydgoski, Krzysztof Włodarczyk bardzo nad tym ubolewa, jednak jak wyjaśnił, nie podjął tej decyzji z dnia na dzień. Wcześniej skonsultował się z radą pedagogiczną.

Spotkałem się z radą pedagogiczną seminarium, składającą się z 25 księży profesorów. A potem z alumnami, sześcioma. Smutek wewnętrzny poczułem, ale nie mogę rąk załamywać i stwierdzić, że się nie da. Młodzi ludzie podążają za osobistymi wzorcami, za kapłanami — przewodnikami. Trzeba też sobie powiedzieć, że dziś istnieje presja społeczna, jest także silny antyklerykalizm — powiedział w rozmowie z wyborczą.pl.

Niestety kształcenie w seminarium nie jest łatwe. Przez pierwsze dwa lata faktycznie odczuwa się same pozytywne emocje i bliskość z Bogiem, jednak po tym przychodzi poważne zwątpienie.

Na pierwszym roku jest się idealistą. Na wykładach uczysz się filozofii, słuchasz profesorów i jesz byle co. Czujesz, że Bóg cię kocha. Podobnie jest na drugim roku. Zwątpienie zaczyna się od trzeciego, kiedy na tyle dobrze poznałeś świat Kościoła, że czujesz na jego myśl zgorszenie — powiedział w rozmowie z portalem noizz.pl Kamil, który chciał niegdyś zostać księdzem.

Zdaniem księdza Kota, spory wpływ na brak zainteresowania kapłaństwem ma także fakt, iż młodzi ludzi są najczęściej bardzo niedojrzali w wielu sferach życia. To przekłada się zarówno na trwałość związków małżeńskich, jak i kapłaństwo.

W związku z tym Kościół ciągle wypracowuje nowe kryteria przyjmowania do seminariów duchownych. Jeżeli np. jakaś osoba ma spore deficyty w sferze wiary i w sferze osobowościowej, to może okazać się, że w ogóle nie jest zdolna do podjęcia formacji ku kapłaństwu. Niektórzy kandydaci otrzymują natomiast wskazanie, żeby przed wstąpieniem do seminarium podjęli pracę psychoterapeutyczną bądź rozeznanie z kierownikiem duchowym. W przypadku poważnych problemów proponujemy, żeby przeżywać to poza wspólnotą seminaryjną. Formacja ku kapłaństwu zakłada dojrzałość i integralność młodego człowieka. Łaska bowiem buduje na naturze. Osoba powołana, która przekracza próg seminarium, musi mieć właściwe odniesienie do Boga i Kościoła, ale też musi wiedzieć, kim jest jako człowiek, a więc znać swoją tożsamość, swoje mocne i słabe strony — powiedział w rozmowie z PAP ks. Piotr Kot.

Podobny kryzys przechodzą seminaria w Legnicy oraz Świdnicy. Tamtejsi klerycy mają kontynuować naukę we Wrocławiu.

Google News
Obserwuj w News i bądź zawsze na bieżąco!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

GIPHY App Key not set. Please check settings

Napisane przez Magda Kwiatkowska

Fotograf amator, wielka fanka kryminałów i literatury fantasy. Niespełniona pisarka, która od najmłodszych lat marzy o tym, by wydać własną książkę. Bez opamiętania śledzę to, co obecnie dzieje się w świecie show-biznesu, by odsłaniać przed wami kolejne sekrety gwiazd.

Nieznani sprawcy zniszczyli ambony - fot. screenshot Facebook @NadlesnictwoTuszyma

Nieznani sprawcy zniszczyli ambony należące do koła łowieckiego. Internauci są im wdzięczni za to, co zrobili

Pożar w bloku Grażyny Wolszczak - fot. Instagram @grazyna.wolszczak_official

Pożar w domu Grażyny Wolszczak! Opublikowane przez nią zdjęcia budzą grozę. „Nie zostało kompletnie nic”.