Rafał Brzozowski na początku tego roku pożegnał się z pracą w Telewizji Polskiej. Nie długo narzekał na brak zajęć, ponieważ dorwał fuchę na wycieczkowcu. Teraz będzie zarabiał w dolarach, a z obliczeń tabloidów wynika, że dorobi się niemałej fortuny!
Rafał Brzozowski to wokalista, lecz przez kilka ostatnich lat realizował się jak prowadzący programy rozrywkowe w Telewizji Polskiej. Stacja na tyle ceniła sobie jego talent, że nawet wysłała go na Eurowizję 2021, lecz rywalizację ukończył z marnym wynikiem. Po zmianie władzy podobnie jak wielu kolegów po fachu pożegnał się z ciepłą posadką.
Utrata pracy może dobić, lecz artysta nie załamywał rąk i zajął się sprawami, na które dotychczas brakowało mu czasu. Zabrał się m.in. za odrestaurowanie domu dziadków w Zamościu, który nazywany jest Brzozowym Dworem. Wkrótce prace w tym miejscu mają dobiec końca, a obiekt będzie wynajmowany turystom. To jednak dopiero początek, ponieważ zdecydował się też wrócić do koncertowania.
Rafał Brzozowski zamieszkał na wycieczkowcu
Kilka miesięcy temu do mediów dotarła informacja, że Brzozowski dostał fuchę na luksusowym wycieczkowcu, który pływa po Karaibach. To właśnie na nim będzie śpiewał największe przeboje i przez kilka najbliższych miesięcy zarabiał na życie. Z wyliczeń Super Expressu i Faktu wynika, że nieźle się na tym obłowi. Miesięczne wynagrodzenie wokalistów na takich statkach wynosi średnio od 3 do 5 tysięcy dolarów, co w przeliczeniu daje nam 12 490 – 20 823 zł.
Będzie zarabiał w dolarach. Na wycieczkowcach za swoje występy może dostać miesięcznie od 3 do 5 tys. Przy czym warto pamiętać, że w tym czasie na mieszkanie i żywność nie musi nic wydawać, a na sowite napiwki z pewnością też może liczyć — pisze Fakt.
Rafał 18 listopada opublikował na Instagramie wideo, w którym relacjonował pierwsze chwile na olbrzymim, luksusowym statku.
Zaczynamy podróż cruisem (cruis – rejs wycieczkowy, przyp. red.). Ależ korytarze, żeby wejść na statek. Korytarze, korytarze, ale już za chwilę będę na pokładzie. Welcome to Miami! I party się zaczyna. Jeszcze statek nie wypłynął, a już muzyczka gra. Można się kąpać, zjeść obiadek. I płyniemy, ruszamy. Trochę wieje, ale to dobrze. Ruszamy w trip. Wypłynęliśmy z Miami, a teraz kierunek Honduras. A potem kolejne wyspy przez Meksyk i powrót do Miami. Na razie podobają mi się takie miejsca, gdzie jest najciszej na statku, a tam, gdzie jest impreza… Chyba za dużo tych imprez w życiu miałem. Zawsze znajdzie się takie miejsce na statku, gdzie nikogo nie ma, albo prawie nikogo — rufa. A ponieważ jest 17 czy 19 pokładów, to jeden jest prawie pusty, dwie osoby może są. Można tutaj sobie spokojnie pooglądać widoki — opowiadał.
W opisie pod nagraniem zdradził, że w jego życiu zachodzą wielkie zmiany i zapowiedział, że zamierza relacjonować nową przygodę w mediach społecznościowych.
I zaczynam moją przygodę na statku! Tyle się dzieje w ostatnim czasie, że trudno nadążyć! Jesteście gotowi na relacje z oceanu? To dopiero początek!


