Po ponad dekadzie Mariusz Kozak zakończył swoją przygodę z „Gogglebox. Przed telewizorem”. Jedna z najbardziej charakterystycznych twarzy programu TTV przez lata komentowała telewizyjne hity przed kamerami, ale współpraca ostatecznie zakończyła się w atmosferze sporego napięcia. W rozmowie ze Światem Gwiazd Kozak opowiedział, co działo się za kulisami formatu. Jak wynika z jego relacji, frustracja narastała przez lata, aż w końcu doszło do ostrej awantury z ekipą.
Mariusz Kozak przez długi czas był jednym z najbardziej rozpoznawalnych uczestników „Gogglebox. Przed telewizorem”. Początkowo występował razem z Jackiem Szawiołą, później jego ekranowym kompanem został Sebastian Szarata. W programie pojawiła się również mama celebryty, Mariola.
Teraz ten rozdział jest już zamknięty.
W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla Świata Gwiazd Kozak potwierdził swoje odejście i szeroko opowiedział o sytuacjach, które z czasem coraz bardziej zniechęcały go do dalszego udziału w produkcji.
Mariusz Kozak wspomina sytuację z bielizną wyszczuplającą
Jedno z wydarzeń, które szczególnie zapadło mu w pamięć, miało miejsce jeszcze w czasach, gdy występował u boku Jacka Szawioły.
Jak opowiedział, produkcja miała przygotować dla Szawioły bieliznę wyszczuplającą, którą ten następnie wręczył Kozakowi przed kamerami. Całość miała mieć żartobliwy charakter, jednak sam zainteresowany wcale nie uważał sytuacji za zabawną.
Kozak podkreślił, że w tamtym okresie dobrze czuł się ze swoim wyglądem i nie miał potrzeby ukrywania dodatkowych kilogramów. Według jego relacji sygnalizował również, że nie chce uczestniczyć w takim żarcie, mimo to materiał ostatecznie został nagrany i pokazany widzom.
Najbardziej zabolała go jednak późniejsza reakcja. Kiedy po czasie powiedział, że źle wspomina tę sytuację, miał usłyszeć pytanie, dlaczego nie zgłosił tego wcześniej. Kozak twierdzi natomiast, że robił to już podczas realizacji nagrania.
Miał coraz więcej zastrzeżeń do programu
Z biegiem czasu jego lista uwag miała się wydłużać.
Kozak zaczął mieć poczucie, że jego ekipa pojawia się w odcinkach coraz rzadziej, a do emisji wybierane są wypowiedzi, które w jego ocenie nie należały do najlepszych. Dziwiło go również, że nie dostawali do komentowania niektórych głośnych i popularnych programów, takich jak „M jak miłość”, „The Traitors” czy „Taniec z Gwiazdami”.
Celebryta przyznał w rozmowie ze Światem Gwiazd, że próbował pytać produkcję o powody tych zmian. Jak twierdzi, zamiast konkretnych odpowiedzi spotykał się czasem z argumentem, że przecież jego praca na planie zajmuje tylko kilka godzin tygodniowo.
Dla Kozaka sprawa wyglądała jednak zupełnie inaczej. Podkreślił, że „Gogglebox” przez lata był ważną częścią jego publicznego wizerunku. Udziału w programie nie traktował więc jedynie jako kilku godzin nagrań, ponieważ przed kamerą pokazywał swoją osobowość i w dużej mierze na tym budował rozpoznawalność.
Rozumiał również, że wraz z pojawianiem się nowych uczestników produkcja może chcieć mocniej ich promować. Problemem miał być jednak brak otwartej komunikacji.
Sytuacja z jego mamą przelała czarę goryczy
Szczególnie mocno Kozak przeżył to, co miało spotkać jego mamę, Mariolę.
Według jego relacji podczas jednego z nagrań członek ekipy zaproponował, że nagra ją telefonem. Mariola miała żartobliwie opowiedzieć o tym, że na planie nie wszystko układa się najlepiej, a zgromadzeni potraktowali całą sytuację jako niewinną zabawę.
Później okazało się jednak, że nagranie zostało potraktowane poważnie.
Kozak twierdzi, że po jakimś czasie ich nagranie do programu zostało odwołane, a jako powód wskazano niewłaściwe zachowanie. To właśnie wtedy atmosfera miała zrobić się naprawdę napięta.
W końcu emocje wzięły górę.
„Wypie***lać”. Kozak nie wytrzymał podczas awantury
W rozmowie ze Światem Gwiazd Mariusz Kozak przyznał, że doszło do ostrej sprzeczki z ekipą produkcyjną. Kiedy Mateusz Szymkowiak zapytał go wprost, co wtedy powiedział, celebryta nie ukrywał, że użył wyjątkowo dosadnych słów.
Kozak miał ostatecznie kazać członkom ekipy „wypie***lać” z jego domu.
Jak wynika z jego relacji, nie była to więc decyzja podjęta pod wpływem jednego wydarzenia, lecz efekt wielu sytuacji i narastającego przez długi czas poczucia, że jego uwagi nie są traktowane poważnie.
Przypadkowe spotkanie z widzką skłoniło go do ogłoszenia odejścia
Samo poinformowanie fanów o zakończeniu współpracy również nie przyszło mu łatwo.
Kozak długo zastanawiał się, czy powinien publicznie zabierać głos w tej sprawie. Ostatecznie do działania skłoniło go przypadkowe spotkanie ze starszą kobietą na ulicy Żurawiej w Warszawie.
Widzka powiedziała mu, że wieczorem zamierza oglądać „Gogglebox” i czeka na jego występ. Kozak musiał wówczas wyjaśnić, że w programie już się nie pojawi.
Jak wspominał, spotkanie mocno dało mu do myślenia. Niedługo później zdecydował się opublikować post, w którym oficjalnie pożegnał się z formatem.
Po odejściu dostał ogromne wsparcie
Kozak nie spodziewał się podobno aż tak dużej reakcji widzów. Po ogłoszeniu decyzji miał otrzymać mnóstwo wiadomości, telefonów i komentarzy od osób, które przez lata śledziły jego występy w TTV.
Przyznał również, że choć fani od dawna zaczepiali go na ulicy, dopiero teraz w pełni zdał sobie sprawę, jak istotna była dla nich jego obecność w programie.
Po ponad dziesięciu latach jego przygoda z „Gogglebox. Przed telewizorem” dobiegła więc końca, ale sam Kozak zdaje się wychodzić z niej z poczuciem, że wsparcie publiczności było dla niego ważniejsze niż relacje za kulisami.



GIPHY App Key not set. Please check settings