Gillian Anderson przez wiele lat nie potrafiła jednoznacznie nazwać tego, w jaki sposób przeżywała swoje relacje. Dziś 58-letnia gwiazda „Z Archiwum X” mówi o tym bez skrępowania. Aktorka określiła się jako osoba panseksualna i wróciła pamięcią do czasów, gdy spotykała się zarówno z mężczyznami, jak i kobietami. Nie wszystkie z tych doświadczeń mogła wówczas przeżywać otwarcie.
Dla milionów widzów Gillian Anderson na zawsze pozostanie agentką Daną Scully z kultowego „Z Archiwum X”. Aktorka od lat z powodzeniem pojawia się jednak również w innych głośnych produkcjach i coraz chętniej zabiera głos na tematy znacznie bardziej osobiste.
Jednym z nich jest jej seksualność.
W ostatnich wywiadach Anderson otwarcie opowiedziała o swoich dawnych relacjach i przyznała, że przez lata brakowało jej odpowiednich określeń, które pozwalałyby opisać to, co czuła.
Gillian Anderson mówi, że jest panseksualna
W rozmowie z „The Australian” aktorka została zapytana o swoją orientację seksualną. Tym razem odpowiedziała wprost.
Anderson określiła siebie jako osobę panseksualną. Oznacza to, że w przypadku romantycznego lub seksualnego zainteresowania płeć czy tożsamość płciowa drugiej osoby nie musi mieć dla niej decydującego znaczenia.
Gwiazda wyjaśniła, że może odczuwać pociąg do osób różnych płci.
Takie określenie pozwoliło jej nazwać doświadczenia, które towarzyszyły jej już wiele lat wcześniej. Anderson nie ukrywa bowiem, że w swoim życiu była związana nie tylko z mężczyznami.
Pierwszą relację z kobietą musiała ukrywać
O jednym z takich doświadczeń aktorka mówiła wcześniej w wywiadzie dla „The Sunday Times”.
Anderson wróciła wtedy pamięcią do okresu liceum. Jedną z jej pierwszych bliskich relacji stworzyła ze starszą dziewczyną. Związek nie mógł jednak funkcjonować otwarcie.
Jak wspominała aktorka, obie miały poczucie, że ich relację należy trzymać w tajemnicy. Towarzyszyła temu atmosfera czegoś zakazanego i niewłaściwego.
Później Anderson związała się z chłopakiem. Gdy dowiedział się o jej wcześniejszej relacji z dziewczyną, zdecydował się z nią rozstać.
Po latach gwiazda przyznała, że jako bardzo młoda osoba nie dysponowała jeszcze językiem, który pozwalałby jej właściwie zrozumieć i opisać własne uczucia.
Przez lata nie chciała wkładać swoich relacji do jednej szufladki
W późniejszym okresie życia Gillian Anderson ponownie wchodziła w relacje z kobietami. Jak sama jednak przyznała, nawet wtedy niekoniecznie zastanawiała się nad nimi w kategoriach konkretnej orientacji czy planowania wspólnego życia na zawsze.
Dopiero z perspektywy czasu mogła spojrzeć na swoje doświadczenia z większą świadomością.
Dzisiaj aktorka nie czuje potrzeby ukrywania, że uczucia i pociąg nie ograniczają się w jej przypadku do osób jednej płci. Określenie „panseksualna” stało się dla niej sposobem na opisanie tego, czego wcześniej nie potrafiła jednoznacznie nazwać.
Jedna z ról pomogła jej spojrzeć inaczej na siebie
Wpływ na podejście Anderson do własnego ciała i seksualności miała mieć również jej praca aktorska.
Gwiazda przyznawała, że wcielanie się w wyzwoloną seksualnie terapeutkę pozwoliło jej z większą swobodą spojrzeć na kwestie, które wcześniej nie zawsze były dla niej łatwe.
Dziś mówi o swojej przeszłości znacznie bardziej otwarcie. Zamiast próbować dopasowywać poszczególne związki do jednej kategorii, skupia się na samych uczuciach i osobach, które pojawiały się w jej życiu.
Źródła: „The Australian”, „The Sunday Times”; temat opisał również portal Świat Gwiazd.



GIPHY App Key not set. Please check settings