Kilka dni temu media poinformowały, że Jeremiasz Szmigiel nie żyje. Znany z Warsaw Shore Jez miał zaledwie 30 lat. Widzowie oraz internauci są zdruzgotani i wciąż zachodzą w głowę, co doprowadziło do tragedii. Głos w sprawie postanowiła zabrać Doda. Co powiedziała?
Jeremiasz Jez Szmigiel nie żyje. Uczestnik programu Warsaw Shore odszedł nagle w wieku zaledwie 30 lat. Informacja ta niczym błyskawica obiegła internet i wywołała powszechne poruszenie. Na początku sądzono nawet, że być może zaszła jakaś pomyłka, lecz na profilu programu pojawiło się oficjalne oświadczenie, w którym potwierdzono przykre wieści.
Fani mężczyzny wciąż nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Cały czas zastanawiają się nad tym, co mogło doprowadzić do tej tragedii, ponieważ wszystko wskazywało na to, że Jez jest szczęśliwy oraz nie boryka się z żadnymi problemami zdrowotnymi. Po rocznej przerwie wrócił do Warsaw Shore i związał się z Oliwią Dziatkiewicz. Zakochani regularnie wrzucali do sieci wspólne zdjęcia, które były dowodem na to, że darzą się silnym uczuciem. Krótko przed śmiercią 30-latek miał usunąć wszystkie ujęcia. Podejrzenia podsyciła jeszcze Sylwia Madeńska, która w rozmowie ze Światem Gwiazd powiedziała, że znała mężczyznę, choć nie widywała się z nim regularnie. Zasugerowała natomiast, co mogło być powodem jego przedwczesnego odejścia.
[…] To jest bardzo przerażające. Teraz będzie sporo spekulacji i pytań, co się wydarzyło, ale z uwagi, że sama pracuję dużo ze sobą i psychologiem, to wiem, że to jest zawsze jakiś nawarstwiający się problem. To nie jest tylko zawód miłosny czy brak pieniędzy. To jest zwykle coś głębszego — powiedziała.
Doda o śmierci Jeza z Warsaw Shore
Doda na prośbę jednej z dziennikarek zdecydowała się zabrać głos w sprawie. Otwarcie przyznała, że informacja o śmierci Jeza do niej nie dotarła, lecz z uwagą wysłuchała tego, co ma do powiedzenia jej rozmówczyni. Gdy ta zakończyła monolog, doszła do pewnych przemyśleń, które oparła na własnych doświadczeniach.
Ja jestem ambasadorką wielu akcji promowania i przekonywania ludzi, żeby choroby psychiczne nie budziły zgorszenia i pejoratywnych skojarzeń. Jest to taka sama choroba jak każdego innego narządu. Nie wyjmiemy sobie mózgu, więc dlaczego mamy się go wstydzić. Jest to część naszego ciała, organizmu, która nie zdyskwalifikuje nas, jeśli zacznie chorować. Ten temat powinien, przez lata bycia zakurzonym i […] szufladkującym te osoby, między innymi mnie, bo ja też chorowałam […], wyjść na jaw, żeby ludzie się do tego przyzwyczaili. […] My, osoby publiczne, gwiazdy, artyści, [powinniśmy to – przyp. aut.] pokazywać, żeby ludzie szukali pomocy i się tego nie wstydzili — powiedziała Party.pl.
Artystka zamierza działać w tym kierunku. Ostatnio zapowiedziała, że rusza z nowym show i dochód z wyświetleń w sieci przekaże na rzecz fundacji zajmującej się zdrowiem psychicznym.





