Doda jak dotąd nie miała szczęścia w miłości, lecz z pewnością najgorzej wspomina małżeństwo z Emilem S., przez którego popadła w konflikt z prawem. Artystka w najnowszym wywiadzie opowiedziała, jak przebiegała ich współpraca przy filmie Dziewczyny w Dubaju. Nie ukrywa, że ta długo borykała się przez to z traumą.
Doda jest jedną z najpopularniejszych gwiazd w Polsce. Nie można jej odmówić talentu, lecz jest na tyle barwną postacią w polskim show-biznesie, że można ją wyłącznie kochać lub nienawidzić. Niegdyś budowała karierę na kontrowersji, z czasem odeszła od tego wizerunku i stała się kobietą, do której wzdychają tłumy. Nie oznacza to jednak, że w jej życiu prywatnym jest kolorowo.
22 listopada 2017 roku Rabczewska została zatrzymana przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, w celu złożenia wyjaśnień w sprawie dot. gróźb kierowanych pod adresem Emila Haidara. Eks partner gwiazdy miał być zmuszany m.in. do cofnięcia wniosków o ściganie Doroty w postępowaniach karnych, cofnięcia prywatnego aktu oskarżenia, a także zaniechania publicznych i prywatnych negatywnych wypowiedzi na jej temat. To jednak zaledwie niewielki wycinek tego, czego się od niego domagano. Finalnie usłyszała zarzut nakłaniania, wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, bezpośrednich wykonawców, również objętych zarzutami, do zmuszania Emila H. do określonego zachowania, poprzez kierowanie wobec niego gróźb bezprawnych oraz wywierania przy użyciu groźby bezprawnej wpływu na Emila H. jako świadka i oskarżyciela w postępowaniach, w których stroną jest Dorota R.. Mimo że nie przyznawała się do popełnienia zarzucanych jej czynów, skończyło się na tym, że została uznana za winną i skazana na karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę w wysokości 100 tysięcy złotych. Miała też zapłacić 20 tysięcy złotych nawiązki na rzecz Haidara oraz pokryć koszty sądowe w wysokości niespełna 12 tysięcy złotych.
Doda uderza w Emila S.
To był jednak dopiero początek jej problemów. W czasie, gdy pozostawała w związku małżeńskim z Emilem S., wspólnie pracowali nad filmem Dziewczyny z Dubaju. Finalnie wzięli rozwód, a Doda popadła w kolejne problemy prawne. O właścicielu spółki nadal jest głośno, ponieważ miał oszukiwać inwestorów, a finansowe straty szacowane są na blisko 50 milionów złotych. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie jego działalności.
W ostatnim wywiadzie dla Kozaczka Rabczewska wróciła wspomnieniami do czasów, gdy pracowała nad wspomnianym wcześniej filmem. Zapytana przez dziennikarza o to, czy widzowie mogą liczyć na kontynuację, obruszyła się. Otwarcie przyznała, że przez Dziewczyny z Dubaju miała traumę.
Poświęciłam temu filmowi dwa lata jako producent kreatywny. Spędzałam tam każdy dzień mojego życia, zarabiając za dwa lata 200 tys. zł, czyli najmniejszą stawkę producenta kreatywnego, żeby po prostu jakoś funkcjonować przez te dwa lata. Robiłam to z miłości do mojej nowej zajawki, do filmu, bo jestem wielką kinomanką. No i sądziłam, że mi się to zwróci później – nie zwróciło, z wiadomych przyczyn, wszyscy o tym wiecie — wyjaśniła.
Później uderzyła w eks męża, przez którego stała się kozłem ofiarnym.
Dodatkowo zostałam kozłem ofiarnym, wszystko skupiało się na mnie, bo mam znaną mordę. Oberwało mi się i od inwestorów, z którymi nie rozliczył się główny producent i od mediów, które uważały, że jakkolwiek maczałam w tym palce. Ja nawet nie przyszłam na premierę, nie chciałam mieć z tym nic wspólnego, po prostu wymiksowałam się z tego projektu.
Na koniec dodała, że zapłaciła bardzo wysoką cenę za ten film i nie chce mieć z nim nic wspólnego, a już tym bardziej pracować nad jego kontynuacją.
Więc nie pytaj mnie o „Dziewczyny z Dubaju 2”, ponieważ przepłakałam tyle nocy przez ten film, miałam tyle problemów na policji, w prokuraturze, w urzędach skarbowych. Do tej pory zapłaciłam już 2 mln długów za mojego byłego męża — skwitowała.


