Wielu artystów polskiego show-biznesu narzeka na wysokość swoich emerytur, ale niewielu otwarcie przyznaje, że przez lata nie odprowadzali składek do ZUS. Niektórzy, jak Andrzej Piaseczny, wprost mówią, że nie liczą na państwowe świadczenia, bo zadbali o swoją przyszłość i zainwestowali spore pieniądze np. w nieruchomości. Czy Anna Dymna również musiała szukać alternatywnych źródeł dochodu?
Anna Dymna to jedna z najbardziej cenionych polskich aktorek teatralnych i filmowych. 73-letnia gwiazda swoją karierę zaczęła już w latach 70., a rozpoznawalność przyniosły jej takie produkcje jak Znachor, Trędowata czy Królowa Bona. Od lat angażuje się również w działalność charytatywną, prowadząc Fundację „Mimo Wszystko”, która wspiera osoby z niepełnosprawnościami. Choć rzadziej pojawia się na ekranie, nadal cieszy się ogromnym szacunkiem i sympatią widzów. Czy po tylu latach pracy może pozwolić sobie na spokojne życie?
Anna Dymna ujawnia wysokość swojej emerytury
Po ponad 50 latach kariery Anna Dymna przeszła na emeryturę stosunkowo niedawno, bo w 2022 roku. W rozmowie ze Światem Gwiazd przyznała, że decyzja o zakończeniu kariery nie była do końca jej wyborem, a presja młodszych aktorów przyspieszyła ten moment. Jednak dzięki wieloletniemu stażowi pracy, nie ma powodów do narzekań na wysokość swojego świadczenia.
Trzy lata temu musiałam pójść na emeryturę, bo coraz częściej słyszałam, że starzy zabierają etaty, co jest straszną głupotą, ale nieważne. Na tę emeryturę sobie poszłam i dobrze na tym wyszłam, bo mam emeryturę dużo wyższą, niż miałam pensję, bo dziesięć lat dłużej pracowałam. Mam na prąd w każdym razie.
Choć wśród gwiazd nie brakuje osób, które zmagają się z niskimi świadczeniami, przypadek Anny Dymnej pokazuje, że odpowiednie podejście do życia i wczesne myślenie o przyszłości mogą zapewnić godziwą emeryturę. Czy Waszym zdaniem gwiazdy powinny liczyć wyłącznie na ZUS, czy raczej same zadbać o finansowe zabezpieczenie na starość?





