Agata Kulesza przez lata unikała rozmów na temat swojego życia prywatnego, ale tym razem zrobiła wyjątek. W szczerym wywiadzie opowiedziała o tym, jak bolesnym doświadczeniem był dla niej rozwód i czego się w jego trakcie nauczyła. „Wydaje mi się, że w traumach najważniejsze są cierpliwość i zrozumienie” – przyznała.
Agata Kulesza to jedna z najbardziej cenionych aktorek w Polsce. Zasłynęła rolami w takich produkcjach jak Róża, Ida czy Sala samobójców. Hejter. Swoją charyzmą i talentem zdobyła serca widzów, a jej kreacje aktorskie wielokrotnie nagradzano prestiżowymi wyróżnieniami. Jest również znana z ról w serialach, m.in. Skazana, w którym wciela się w postać sędzi Wysockiej.
Choć zawodowo jej kariera kwitnie, w życiu prywatnym przeżyła trudne chwile. Kilka lat temu rozwiodła się z Marcinem Figurskim, z którym spędziła wiele lat i doczekała się córki Marianny. Rozstanie było dla niej bolesnym doświadczeniem, ale, jak sama przyznaje, wyciągnęła z niego cenne życiowe lekcje.
Agata Kulesza o rozwodzie z Marcinem Figurskim
Agata Kulesza jest jedną z tych gwiazd, które bardzo chronią swoją prywatność. Niechętnie opowiada o życiu osobistym i sprawach rodzinnych, ale tym razem zrobiła wyjątek. W rozmowie z Wysokimi Obcasami Extra podzieliła się swoimi doświadczeniami związanymi z rozwodem i stawianiem czoła życiowym przeciwnościom.
Wydaje mi się, że w traumach najważniejsze są cierpliwość i zrozumienie, że nawet jeśli się płacze i myślimy, że to się nigdy nie skończy, to to nieprawda – zaznaczyła.
Podkreśliła, że nigdy nie wolno tracić nadziei, nawet w sytuacjach, które wydają się beznadziejne. Przyznała, że w trudnych chwilach bardzo pomaga wsparcie bliskich i specjalistów. Jej zdaniem rozwód nauczył ją cierpliwości oraz tego, że nie wszystko jest w życiu pod naszą kontrolą.
Wsparcie, choć czasem niewidoczne, pracuje wewnątrz nas. Podczas rozwodu nauczyłam się konsekwencji, wielkiej cierpliwości i zrozumienia, że na niektóre rzeczy nie mam wpływu. Ale też niereagowania spontanicznie w złości. Wybrałam drogę sądową, bo uważam, że pewne rzeczy należy załatwiać tam, gdzie działa prawo i jestem z tego bardzo zadowolona.
Rozwód okazał się dla niej ogromnym wyzwaniem, ale nie żałuje podjętej decyzji. Z perspektywy czasu uważa, że pozwolił jej on dostrzec pewne aspekty, o których wcześniej nie miała pojęcia.
Może umarła we mnie jakaś naiwność i zobaczyłam kilkoro naprawdę nikczemnych ludzi, co trochę zmieniło mój obraz świata, ale uważam, że to była moja wielka wygrana
Czy Waszym zdaniem decyzja o rozwodzie może być początkiem nowego, lepszego etapu w życiu? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach!






